noce jest spokojny zasypia tam gdzie mu jest najwygodniej, szczególnie upodobał sobie łazienkę bo tam najchłodniej. Jego nowa rodzinka twierdzi, że z tak mądrym szczeniakiem jeszcze się nie spotkali/
Przesyłam wesołe chał i biegnę już na kolację!!!
Bajeczka pozuje w roli Mikołaja, pozdrawia wszystkich. Już jutro wybiera się do nowego domku w Komorowie. Będzie mi jej brakowało.
Marley przez całe święta stroił miny. Ale muszę dodać, że pierwszy przybiega na zawołanie /lub zaklaskanie. Będzie z niego super pies.
Bajeczka z rodzeństwem w trakcie pożerania obiadku. Pieski dostają karmę Royal Canin - polecam wszystkim. Specjalna karma dla małych labradorków.
Nie ma to jak śniadanie na murawie. Moje psiaki są już całkiem duże, mają 6 tygodni, a zachowują się jak niemowlaki. Ale dla nich zrobię wszystko.
Małe już kilka dni temu dostały pierwszą mieloną pyszną wołowinkę.
Co jakiś czas je jednak karmię, by nie myślały, iż jestem wyrodną mamą.
Witajcie. Moje dzieci mają już cztery tygodnie. Oto miejsce, w którym mieszkamy. Ławka pod akwarium, która jest bardzo miłym legowiskiem.
Na zdjęciu mój najstarszy i największy synuś. Rozrabia bardzo, od razu widać, kto jest pierwszy wśród szczeniaków.
Ten pan doktor na zdjęciu od razu podbił moje serce. Nie pozwolił mnie zaszczepić, i stwierdził, że z odrobaczeniem poczekamy trzy tygodnie. Hura... a już się bałam...
Jakimś dziwnym trafem znalazłam się z dziećmi w budzie. Było bardzo ciepło i fajnie tylko strasznie ciemno. W portierni, gdzie wcześniej mieszkałam było zawsze jasno, nawet w nocy mała lampka oświetlała pomieszczenia. Okazuje się, że przyzwyczajenie drugą naturą nie tylko człowieka.
Dzisiaj było bardzo ciepło. Mój synek został wyjęty z budy tylko na chwilę. Nie spuszczałam go z oczu.
Udało się zorganizować pieniądze na zakup budy. Pomógł w tym pan Andrzej. Buda pojawiła się przed szkołą 24 listopada.
Najsilniejszy i najgrubszy jest pierwszy piesio. Ma znak szczególny: białe pazurki na tylnej łapce. Drugi piesek też ma takie plamki lecz nieco mniejsze.
Kolejne szczeniaczki są całe czarne. Większość ma białe krawaciki na szyi.
Nazywam się Lotka i mieszkam w jednej z warszawskich szkół na Ochocie.
Tu się wychowałam. W zasadzie nie opuszczam szkoły. Poza terenem nie czuję się dość pewnie.
Podobno jestem bardzo przyjacielska i miła. Najbardziej brakuje mi jakiegoś kochanego Pana lub Pani, którzy dbaliby o mnie, bo ja właściwie jestem niczyja. Co prawda już się do tego przyzwyczaiłam, więc lamentuję nieco mniej.